Artykuły
Awangardowe meble ... z samochodów


W Rydułtowach na południu Polski mieści się pewien wyjątkowy warsztat samochodowy, w którym tworzy się meble. Powstają z silników, foteli, tłoków, opon i cieszą się zainteresowaniem nawet wśród arabskich szejków. Nowe życie nadaje im już od kilku lat Ryszard Czyż – z wykształcenia stolarz, a z zamiłowania – mechanik. 


Zaczynał od sprzedawania poszczególnych części, wymiany opon i niewielkich napraw.  Pewnego dnia, 6 lat temu, rekreacyjnie i w ramach prezentu dla kolegi wykonał pierwszy stolik z silnika samochodowego. To było V6 z modelu Audi A6. Szybko okazało się, że na wyjątkowe meble jest spory popyt, zwłaszcza wśród klientów zza granicy. Ryszard Czyż zauważa, że kiedy zaczynał, nie było konkurencji, a teraz pojawiło się więcej firm zajmujących się tą branżą. Jednak dla niego nie stanowi to przeszkody. Mam swoje wizje, pomysły i zawsze jestem o krok do przodu przed innymi – podkreśla mechanik.




Ważny jest każdy szczegół


W Rydułtowach powstaje cała paleta gadżetów i mebli motoryzacyjnych – stoliki, komplety wypoczynkowe, lampy, zegary, a nawet grille i huśtawki. W ostatnim czasie największą popularnością cieszą się zegarki z tłoków z motywami klubów piłkarskich, ale również okazjonalne – na chrzciny, urodziny czy wesele. Wszystkie przedmioty mogą być podświetlone, mieć ruchome części lub – w przypadku tych większych – schowaną w środku butelkę alkoholu – każdy element zgodnie z życzeniem klienta. Kiedy mechanik otrzymuje zamówienie lub sam tworzy jakiś projekt, zaczyna kompletować niezbędne materiały. Do wykonania np. stołu Ryszard Czyż potrzebuje nie tylko silnika, ale również szklanej szyby, czy cyfrowego cyferblatu. W zależności od złożoności konceptu mebel powstaje w ciągu tygodnia do nawet dwóch miesięcy, przy czym należy zaznaczyć, że wszelkie łączenia, malowania i polerowanie mechanik wykonuje własnoręcznie. Rozpiętość między cenami samochodowego umeblowania jest dość spora. Zaczyna się od 2 tys. zł za najprostszy stolik, do nawet 6,5 tys. euro w przypadku użycia rzadkiego silnika drogiej marki. A Ryszard Czyż pracuje praktycznie na wszystkich – Mercedes, BMW, Lamborghini, Ferrari czy Audi, z czego najbardziej lubi ten ostatni. Jak udało mu się rozkręcić biznes? Sukces tkwi w tym, aby wiedzieć, czego oczekuje klient. Wiem, jak np. stworzyć coś z Mercedesa i w jakiej kolorystyce, aby to się sprzedało – tłumaczy właściciel warsztatu z Rydułtów. Zwraca również uwagę, że zainteresowanie w dużej mierze jest zależne od wieku – po meble z Mercedesa sięgają nabywcy 50+, a po gadżety z Audi i BMW – młodzież.


Zrobić efekt „wow”


Ryszard Czyż zdobywa nowych klientów, reklamując się głównie w mediach społecznościowych i wystawiając swoje dzieła na internetowych portalach sprzedaży. Zgłaszają się do niego osoby prywatne, krajowi biznesmeni, ale też Niemcy, Rosjanie, Włosi, Amerykanie i Szwajcarzy – często zostają stałymi klientami i po jakimś czasie zaczynają myśleć o kolejnym zamówieniu. Warto zaznaczyć, że nawet do Bahrajnu wysłano stolik z Lamborghini Gallardo. Natomiast w tym roku do warsztatu w Rydułtowach przyjechał Grzegorz Olchawski, kierowca rajdowy i krakowski przedsiębiorca, który zlecił wykonanie trzech mebli. Mechanik ocenia to zamówienie jako najtrudniejsze w swojej dotychczasowej karierze – stolik wykonał z silnika Audi S8 4.2, stół konferencyjny o wym.: 260/160/2 cm ze specjalnym stojakiem na wino z BMW V8, a biurko z bloków dwóch Scanii. Cały komplet znajduje się w biurze Olchawskiego Go+EAuto w Krakowie. Ryszard Czyż lubi wspominać wyjazdy do klientów – zazwyczaj przyjeżdża  do nich z meblem, jakiego jeszcze nie widzieli, nawet na zdjęciu. Po przejechaniu kilkuset kilometrów, odpakowaniu i ustawieniu nie trzeba długo czekać na reakcję – zawsze jest wielkie wow! – opowiada z uśmiechem. 


Plany na przyszłość 


Na etapie tworzenia jest już ruchomy stolik z pracującymi tłokami z silnikiem BMW V12 oraz działający na podobnej zasadzie stolik z Jaguara V8.  Czyż ma również koncepcję wykonania biurka do swojego gabinetu, ale na razie nie zamierza zdradzać szczegółów. W przyszłym roku chce skoncentrować się przede wszystkim na uczestnictwie w zlotach fanów motoryzacji i wystawach, by jeszcze lepiej rozreklamować swoją firmę. Takich imprez nie brakuje – targi MotoShow, zloty ciężarówek Truck Show w Nowym Stawie oraz Master Truck w Opolu – to tylko niektóre z nich. A co będzie robił w wolnym czasie? Wychodził ze znajomymi, jeździł na mecze żużlowe, a wieczorami grał jako DJ w lokalnych klubach (już od 1990 r.) Rydułtowski mechanik wspomina, że wtedy jeszcze nie przywiązywał wagi do posiadania fajnego auta czy motocykla. A teraz jest już kompletnie inaczej, dlatego chętnie stawia sobie wyzwania. I zawsze tworzy przy muzyce.


Maria Gil