Artykuły
Czyste powietrze w Polsce? Może za 100 lat


Szacuje się, że rocznie ok. 46 tys. osób w Polsce umiera przedwcześnie z powodu zanieczyszczenia powietrza pyłem PM2,5. Zarówno rząd, jak i samorządy podkreślają, że pracują nad rozwiązaniami, które mają poprawić tę sytuację. Działają jednak zdecydowanie zbyt wolno. Z obliczeń Najwyższej Izby Kontroli wynika, że jeśli nic się nie zmieni, w zależności od województwa Polacy mogą czekać na czyste powietrze nawet do 100 lat.


Eksperci alarmują, że Polska jest jednym z krajów o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Unii Europejskiej. Jednocześnie z badań WHO wynika, że wśród 100 miast świata z największym stężeniem PM10, prawie połowa (45) znajduje się w Polsce. Choroby układu nerwowego, serca i płuc, bezpłodność i przedwczesne zgony to tylko część skutków życia w tak niekorzystnym środowisku. Z punktu widzenia państwa przekłada się to na realne koszty. W materiałach NIK czytamy: Przeprowadzona w czasie kontroli NIK analiza wskazuje, że koszty zewnętrzne spowodowane złą jakością powietrza (z uwagi na oddziaływanie PM2,5) na obszarze 5 województw objętych kontrolą wynoszą ok. 12,6 mld zł w skali roku. Polskie władze nie robią jednak prawie nic, by zmienić tę sytuację.


NIK wkracza do akcji


Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę, by znaleźć odpowiedź na pytanie: Czy podmioty publiczne podejmują prawidłowe i skuteczne działania w celu ochrony powietrza przed zanieczyszczeniami? Kontroli podlegały Ministerstwa: Energii, Środowiska oraz Przedsiębiorczości i Technologii, a także urzędy marszałkowskie pięciu województw: mazowieckiego, łódzkiego, dolnośląskiego, śląskiego i małopolskiego. Skontrolowano także urzędy miast i gmin w 13 miejscowościach, takich jak: Warszawa, Łódź, Brzeziny, Piotrków Trybunalski, Legnica, Wrocław, Nowa Ruda, Tarnowskie Góry, Katowice, Godów, Kraków, Tuchów i Nowy Sącz.


Chaos administracyjny i bezczynność rządu


Według materiałów NIK jednej z przyczyn nieskutecznych działań w zakresie poprawy jakości powietrza, należy upatrywać w problemach strukturalnych: Krajowy system ochrony powietrza jest bardzo złożony. Wymaga współpracy wielu uczestników na różnych poziomach administracyjnych, którzy często mogą odmiennie kształtować wizję działań mających zapewnić poprawę jakości powietrza. Przykładowo, za najważniejsze zadania w systemie ochrony powietrza w ujęciu regionalnym odpowiadają cztery różne grupy jednostek. Niezależne od siebie podmioty planują (samorząd województwa), realizują (gminy) i zapewniają finansowanie działań naprawczych (Wojewódzki i Narodowy Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – WFOŚiGW i NFOŚiGW), a także kontrolują ich wdrażanie (Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – WIOŚ). To sprawia, że niezwykle trudno skoordynować działania wszystkich uczestników systemu.


Główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza w Polsce są piece ogrzewające domy. Na poziomie krajowym brakuje konkretnej regulacji, która zmieniłaby ten stan rzeczy. Taką funkcję miało pełnić m.in. rozporządzenie w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych, przygotowane przez Ministra Energii. Projekt, który powstał, ma jednak pewne mankamenty. Według materiałów NIK dokument nie przewiduje paliw o takiej jakości, która zapewniłaby osiągnięcie parametrów emisji zanieczyszczeń dla kotłów klasy 5 oraz spełniających wymagania Ekoprojektu. Taka sytuacja jest korzystna dla lobby węglowego, które stara się blokować wprowadzenie odpowiednich zapisów dotyczących jakości opału. NIK negatywnie ocenia także działania Ministra Środowiska. Pozytywnie opiniuje jednak pracę Ministra Rozwoju i Finansów, a później Ministra Przedsiębiorczości i Technologii, który przygotował rozporządzenie w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe. Dokument wymaga jednak uzupełnienia. Brakuje w nim m.in. definicji kotła na paliwo stałe.


Kraków pionierem w walce ze smogiem


Ze względu na opieszałość organów ogólnopolskich, szansę na poprawę powietrza w Polsce stanowią rozwiązania samorządowe. Przykładem są uchwały antysmogowe. Jako pierwsze taką regulację przyjęło województwo małopolskie. Zdaniem NIK, inne samorządy powinny pójść w jego ślady. Trzeba tu zaznaczyć, że choć Kraków od lat uważany jest za jedno z polskich miast z najwyższym poziomem zanieczyszczenia powietrza, jego mieszkańcy i władze przynajmniej zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i podejmują konkretne działania, które mają to zmienić. Jednym z najważniejszych jest program dofinansowania wymiany przestarzałych pieców. Choć podobne projekty realizowane są również w innych częściach Polski, jak podaje NIK: tylko jedna gmina, Kraków, wdrożyła program rekompensat zwiększonych kosztów zastosowania innych niż paliwo stałe nośników energii. Jest to bardzo ważne, ponieważ wiele osób nie chce skorzystać z dofinansowania wymiany pieca, obawiając się, że zastosowanie bardziej ekologicznych technologii podniesie koszty ogrzewania. Poza tym w stolicy Małopolski obowiązuje darmowa komunikacja miejska w dni przekroczonej normy zanieczyszczenia powietrza (dyskusyjny pozostaje tylko sposób wyznaczania dni z darmową komunikacją i moment informowania o tym mieszkańców), tabor autobusowy jest systematycznie wymieniany na ekologiczny, w żłobkach pojawiły się oczyszczacze powietrza, które w przyszłości mają trafić także do przedszkoli. Dodatkowo przeprowadzane są kontrole wykrywające przypadki spalania odpadów.


Bez pieniędzy nie będzie poprawy


Działania podejmowane w Krakowie dostrzegli także autorzy raportu NIK, w którym czytamy: O ile wszystkie skontrolowane gminy w dokumentach strategicznych i programowych wskazywały na wysoki priorytet zadań dotyczących ochrony powietrza przed zanieczyszczeniami, to zakres i skala faktycznie realizowanych działań były adekwatne do wskazanej rangi problemu tylko w Krakowie. Ze względu na trudny punkt wyjścia, zanim powietrze w Krakowie będzie można nazwać czystym, minie wiele lat. Drobne zmiany są jednak widoczne już teraz. Na oficjalnej stronie miasta czytamy: Konsekwentne działanie Krakowa potwierdzają dane z ostatnich lat, które pokazują, że liczba dni z przekroczeniami norm jakości powietrza znacząco spada. W 2015 r. było 140 dni z przekroczeniami, w 2016 r. – 100, w 2017 r. – 87. W przypadku innych miejscowości, brak odpowiednich działań często nie wynika z niechęci, ale z niedoboru środków finansowych, z którym borykają się zwłaszcza mniejsze gminy. Tutaj rozwiązanie stanowi pozyskiwanie zewnętrznego finansowania, np. z WFOŚiGW. Procedura jest jednak długotrwała i wymaga spełnienia określonych wymogów, a cały proces nie zawsze kończy się pozytywną odpowiedzią.


Samorządy wyręczą państwo?


Nawet gdyby wszystkie samorządy konsekwentnie realizowały programy ograniczenia niskiej emisji, to jednak nie wystarczy. Regulacje wprowadzane drogą uchwały obowiązującej tylko na terenie danego regionu, mają swoje wady. Po pierwsze na poziomie lokalnym nie można sprawić, że produkty, które nie spełniają określonych norm, znikną z rynku. Po drugie kontrola przestrzegania uchwały jest utrudniona z powodu wysokich kosztów w stosunku do dochodów, jakie osiągają samorządy. Poza tym niektóre zapisy, np. dotyczące rodzaju paliwa dopuszczalnego w danym terenie, różnią się od siebie w poszczególnych województwach. W dodatku nie zawsze zgadzają się z projektem rozporządzenia Ministra Energii. Może to powodować, że produkty dopuszczone w danym rejonie będą niedostępne na rynku, a więc niemożliwe do kupienia. Należy pamiętać również o tym, że zanieczyszczone powietrze się przemieszcza, dlatego nawet jeżeli mieszkańcy danego terenu dbają o środowisko naturalne, wciąż nie są całkowicie bezpieczni, o ile ich sąsiedzi nie robią tego samego. Wszystko wskazuje więc na to, że regulacje na poziomie rządowym to konieczność, bez której walka o czyste powietrze nie przyniesie zadowalających rezultatów.


Anna Kapłańska