Artykuły
Las Borkowski sprzedany za 16 mln zł




















Dwie równe raty po 8 mln zł, prawie 15 ha terenu i 13 lat rozmów o kwestiach własnościowych gruntu – tak w liczbach przedstawia się sprawa nabycia Lasu Borkowskiego przez miasto Kraków. 


Prezydent Jacek Majchrowski 5 listopada podpisał umowę notarialną, zgodnie z którą działki w rejonie ulic Żywieckiej i Zawiłej staną się ogólnodostępnym terenem zielonym. Wykupiona od prywatnych właścicieli część Lasu Borkowskiego będzie przeznaczona na miejski park. 


Dlaczego inwestycja była konieczna?


Problem zarysował się w 2006 r., kiedy właściciel jednej z działek złożył w urzędzie wniosek o ustalenie klasyfikacji gruntów. Argument wnioskodawcy opierał się na tym, że przedmiotowy teren nie był objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, co oznaczało brak dostatecznej ochrony przed ewentualnymi działaniami inwestorów.  Dwa lata temu Las Borkowski został zdefiniowany jako teren zieleni urządzonej, gdzie dopuszcza się niską i wysoką roślinność. Jak czytamy w komunikacie magistratu: Las przestał być lasem tylko z nazwy.  A właśnie w nazwie zawierała się istota problemu. Jeśli teren jest definiowany jako las, podlega rygorystycznym przepisom ustawy o lasach. W innym przypadku chronią go tylko przepisy ustawy o ochronie przyrody (a te w 2017 r. zostały złagodzone).  Decyzję wydano w lipcu, po tym jak powołując się na tzw. ustawę Lex Szyszko, właściciele zagrozili, że mogą dokonać wycinki terenu, jeśli negocjacje z miastem przybiorą niekorzystny dla nich obrót. Zgodnie z ówczesnymi przepisami, wycinanie drzew na gruntach prywatnych, pod pewnymi warunkami mogło zostać przeprowadzone bez pozwolenia administracyjnego. 


Spór o cenę za las


Stroną sporu była rodzina Ziobrowskich, do której należy Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Sprawę nagłośniły lokalne media, co dodatkowo zaostrzyło toczący się spór. Media donosiły o kilkumilionowej różnicy między wyceną przeprowadzoną przez miejskiego rzeczoznawcę a oszacowaniem wartości gruntów wykonanym przez komisję z Warszawy na zlecenie właścicieli. Władze miasta proponowały 10 mln zł, Ziobrowscy minimum 16 mln zł.  Odrzucając tę ofertę, prezydent Jacek Majchrowski musiał zmierzyć się z presją społeczną. W sprawę zaangażowali się miejscy aktywiści. Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa zbierało podpisy pod petycją, by skłonić władze do zmiany decyzji.  Powody twardego stanowiska urzędu wyjaśniała wówczas Monika Chylaszek z biura prasowego magistratu, na łamach „Dziennika Polskiego”: Nie możemy zaakceptować kwoty 16 mln zł, która przewyższa rynkową wartość terenu. Ustawa o finansach publicznych mówi wyraźnie, że pieniądze powinny być wydawane w sposób celowy i oszczędny. Miasto może zapłacić realną kwotę, a nie taką, jakiej oczekuje właściciel. 


Porozumienie 


Dzisiaj o zakupie Lasu Borkowskiego mówi się w kategoriach sukcesu władz Krakowa, mimo że cena nie uległa zmianie. Na mocy porozumienia zawartego w listopadzie, jeszcze w tym roku miasto przeleje pierwszą transzę środków w wysokości 8 mln zł. Drugą część zapłaci w 2020 r.  Jak informuje Urząd Miasta, cześć zakupionych nieruchomości gruntowych znajduje się w granicach projektowanego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Las Borkowski”. Zgodnie z tym dokumentem, obszar jest podzielony na „tereny zieleni urządzonej” i „tereny dróg publicznych”. Pozostałe grunty są objęte planem „Dla wybranych obszarów przyrodniczych miasta Krakowa – etap A”, który w większości klasyfikuje je jako lasy, a w mniejszej części jako tereny dróg publicznych.  Oprócz zakupionych 15 ha, na Las Borkowski składa się również 51 ha, których właścicielem już jest Gmina Miejska Kraków, jak i 17 ha należących Skarbu Państwa (zarządzanych przez ZZM). 


Joanna Kus