Artykuły
O jakości życia decydują emocje


Kraków zajął trzecie miejsce w rankingu oceniającym jakość życia w polskich miastach na prawach powiatu. Eksperci jednak przestrzegają, że za wcześnie na radość z sukcesu. Oprócz twardych danych ocenianych w rankingu, na jakość życia w mieście wpływają także relacje międzyludzkie i emocje mieszkańców, a te trudno zmierzyć.


Tygodnik „Polityka” oraz Akademia Górniczo-Hutnicza stworzyły ranking obrazujący jakość życia mieszkańców polskich miast. Prezentacja wyników rankingu odbyła się 17 września, podczas konferencji naukowej „Jakość życia w polskich miastach. Ranking miast na prawach powiatu 2018”. Została ona zorganizowana przez AGH we współpracy z Miastem Kraków i tygodnikiem „Polityka”. Patronat nad wydarzeniem objął Związek Miast Polskich. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju zostało patronem honorowym konferencji.


Wyniki rankingu


Z badań wynika, że najlepiej żyje się mieszkańcom Sopotu. Drugie miejsce zajęła Warszawa, a trzecie – Kraków. W pierwszej dziesiątce zmieściły się jeszcze kolejno: Poznań, Rzeszów, Gdańsk, Wrocław, Opole, Gdynia i Olsztyn. Oceniając poszczególne miasta, twórcy rankingu wzięli pod uwagę dziesięć aspektów, które ich zdaniem decydują o jakości życia mieszkańców. Wyznaczając je, wzorowali się także na podobnych rankingach przygotowywanych w innych krajach europejskich. Obszary, które podlegały badaniu, to: edukacja, praca, mieszkanie, środowisko, zdrowie, bezpieczeństwo, społeczność, czas wolny, samorząd, a także transport i łączność. W każdej kategorii miasto mogło otrzymać 0-100 pkt. Końcowy wynik to średnia ważona wyników uzyskanych w poszczególnych obszarach.


Kraków na tle innych miast


Choć biorąc pod uwagę ogólną ocenę, Kraków uzyskał trzecie miejsce w rankingu, punkty przyznane mu w poszczególnych obszarach rozkładają się dosyć nierównomiernie. Najlepiej została oceniona jakość krakowskiego samorządu (96,39). W tym przypadku wzięto pod uwagę m.in. dochody miasta, potencjał spłaty zobowiązań i powierzchnię objętą miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Bardzo wysoko oceniono także poziom edukacji w stolicy Małopolski (95,64). Wpłynęły na to wysokie wyniki uczniów krakowskich szkół, uzyskane na egzaminie gimnazjalnym z matematyki, duża liczba absolwentów szkół wyższych przypadająca na 10 tys. mieszkańców, a także aktywna polityka samorządu w zakresie edukacji. Biorąc pod uwagę tylko ten aspekt, na tle innych miast Kraków zajmuje drugie miejsce – wyprzedza go jedynie Sopot.


Kraków uznano również za miasto, które dysponuje szeroką ofertą spędzania czasu wolnego (95,46), a także sprzyjające zdrowiu (93,79) – w tym obszarze wzięto pod uwagę liczbę narodzin dzieci oraz zgonów osób przed 65. rokiem życia, przypadających na tysiąc mieszkańców. Podobny wynik stolica Małopolski uzyskała w kategorii pracy (91,84) oraz społeczności (91,64). Zdecydowanie gorzej oceniono komunikację (69,42). Jeszcze mniej punktów Kraków otrzymał za stosunek terenów zielonych do ogólnej powierzchni miasta (44,81). Najgorzej miasto wypadło pod względem bezpieczeństwa (27,33) oraz kosztów mieszkaniowych (11,27), które w dużych miastach zazwyczaj są stosunkowo wysokie.


Potrzeba regularnych badań


W czasie kolejnych sesji uczestnicy konferencji nie tylko zapoznali się z wynikami rankingu, ale i poznali jego metodologię, a także dowiedzieli się, jak wygląda sytuacja w poszczególnych miastach z punktu widzenia władz samorządowych. Spotkanie zakończyła dyskusja, podczas której eksperci próbowali odpowiedzieć na pytanie, jak poprawić jakość życia w polskich miastach. Osiągnięciu tego celu z pewnością służą rankingi, takie jak przeprowadzony ostatnio przez tygodnik „Polityka”, we współpracy z AGH. Aby jednak takie badania miały sens, muszą być wykonywane cyklicznie. Umożliwiłoby to porównywanie wyników z poszczególnych lat i wyciąganie twórczych wniosków. Zwrócił na to uwagę dr Sławomir Kopeć, Dyrektor Centrum Zaawansowanych Technologii Miasta Przyszłości AGH. Zauważył, że aby wyniki badań można było porównać, metodyka ich prowadzenia musi być ustabilizowana.


Motywacja pracowników administracji


Zdaniem dr. Tomasza Podkańskiego, Zastępcy Dyrektora Biura Związku Miast Polskich, w podnoszeniu jakości życia w polskich miastach najważniejszy jest czynnik ludzki. Nie chodzi jednak o władze samorządowe, ale o pracowników administracji, których znaczenie często jest niedoceniane. Potrzebują oni odpowiedniej motywacji, również w wymiarze pozafinansowym. Ważne jest budowanie pewnego etosu, poczucia sensu i dobrej atmosfery w pracy. Dzięki temu pracownicy będą czuli się współodpowiedzialni za to, w jaki sposób funkcjonuje miasto. Powinniśmy co najmniej dać im wysoki szacunek – powiedział Podkański.


Mieszkańcy chcą dobrze płatnej pracy


Do dużych miast ludzi przyciągają zwłaszcza wolne miejsca pracy i możliwość rozwoju zawodowego. Wspomniał o tym Olgierd Dziekoński z Rady Programowej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. Zauważył jednak, że choć wiele miast oferuje pracę, często wiąże się ona z niskim wynagrodzeniem. Należy zatem zastanowić się, jak tworzyć dobrze płatne miejsca pracy, które podniosą jakość życia mieszkańców. Dziekoński zwrócił również uwagę na paradoks planów miejscowych, które powinny prowadzić do rozwoju miasta, a niekiedy go hamują. Aby temu zapobiec, należy odwrócić kolejność i najpierw przygotowywać projekt odpowiadający na aktualne potrzeby, a dopiero później ubierać go w normę prawną, tak jak robi się to np. w Niemczech. W Polsce jednak brakuje miejskiej polityki architektonicznej.


Ludzie muszą wierzyć, że mogą coś zmienić


Choć władze samorządowe i pracownicy administracji mają duży wpływ na jakość życia w mieście, ich rola jest jednak ograniczona. Władze miasta a miasto to nie zawsze to samo, powiem nawet – daleko nie to samo – powiedział prof. Jacek Szołtysek, Kierownik Katedry Logistyki Społecznej na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Według niego ludzie wybierają na miejsce do życia takie miasto, w którym czują się akceptowani przez innych mieszkańców, mogą spełniać się społecznie i korzystać z czystego środowiska. Czynnik ekonomiczny coraz bardziej traci na znaczeniu, ponieważ dzięki dostępowi do internetu wiele zawodów można wykonywać zdalnie z własnego domu. Jeżeli mieszkańcy dobrze się czują ze sobą nawzajem, mogą współpracować i realnie wpływać na politykę miasta. Najgorzej funkcjonują takie społeczności, w których ludzie nie wierzą, że mogą cokolwiek zmienić. To nie jest tak, że władze miast o wszystkim decydują i że miasto jest zależne od władzy. Miasto jest zależne od tych ruchów oddolnych – stwierdził Szołtysek. Jego zdaniem ranking przedstawiony przez „Politykę” i AGH pokazuje obraz miast z punktu widzenia ich władz, bo bada tylko tzw. twarde wskaźniki, jak długość dróg czy powierzchnia budynków. Nic nie mówi natomiast o emocjach ludzi, którzy nie muszą być zadowoleni z decyzji władz. Zdarza się przecież tak, że w mieście wprowadzane są pewne inwestycje, które dobrze wyglądają w statystykach, ale spotykają się z protestami mieszkańców.


Miasto dla władz czy mieszkańców?


Opinię prof. Jacka Szołtyska podziela także Patryk Białas, Prezes Stowarzyszenia „Bo Miasto”. Zawsze powtarzam, że rankingi są potrzebne przede wszystkim prezydentom miast, żeby się pochwalić, natomiast te rankingi są o tyle słabe, że tak naprawdę nic nie mówią o mieszkańcach, o tym, jak w tych miastach się żyje. Można poprawić jakość życia w polskich miastach, kiedy spojrzy się na miasto z perspektywy żaby, a nie lotu ptaka – powiedział. Na przykładzie Katowic pokazał, że często inwestycje realizowane przez lokalne władze nie są przydatne dla mieszkańców. Taka sytuacja miała miejsce podczas tworzenia wiat przystankowych w rynku. Miasto przeznaczyło na ten cel mnóstwo pieniędzy, a efekt prezentuje się pięknie, jednak wiaty są kompletnie niefunkcjonalne – zostały zawieszone tak wysoko, że nie chronią przed deszczem stojących pod nimi osób. Innym przykładem jest inwestowanie w meble miejskie, np. ławki, które są na tyle niewygodne, że nikt nie chce na nich siedzieć. Kolejny problem to brak dialogu między władzami miasta a jego mieszkańcami. Przykład stanowi decyzja o zmianie nazwy placu Wilhelma Szewczyka na plac Marii i Lecha Kaczyńskich, bez porozumienia z mieszkańcami, którzy później oprotestowali ten pomysł.


Nowy model zarządzania miastem


Dbanie o jakość życia mieszkańców wymaga nie tylko realizowania bieżących zadań, ale i przewidywania potrzeb, które pojawią się w przyszłości. Tutaj też niezmiernie ważna jest współpraca między władzami samorządowymi a mieszkańcami. W ramach przykładu Justyna Król (CEO, Pracownia Miejska) zwróciła uwagę na to, że według Światowej Organizacji Zdrowia w 2030 r. największą chorobą cywilizacyjną będzie depresja. Aby jej przeciwdziałać, już teraz w miastach powinny powstawać przestrzenie wspólne i miejsca do rekreacji. Ważne jest też budowanie zaufania między jednostkami administracyjnymi a ich otoczeniem. Współczesne miasta potrzebują nowego modelu współrządzenia, w którym zamiast napięcia między władzami samorządowymi a aktywistami, pojawia się współpraca.


Anna Kapłańska